Korzystając z uprzejmości mojego kolegi, przetestowałem sprawność korekcji AF w nowym Canonie. Musze powiedzieć, że działa to całkiem sprawnie. I spora wada BF dała się wyleczyć przez kilka tylko klików na body. Niestety nie przeprowadziłem “testu” na powtarzalność wyników tendemu Canon + Sigma więc nie jestem w stanie stwierdzić jak wygląda codzienne użytkowanie i jak faktycznie sprawdza się to rozwiązanie w bojach.

Tak wyglądała sytuacja na f/4 (we wszystkich zdjęciach celowałem w “A” na lewym kapslu)

Szeroko otwarte szkiełko (góra)

Po korekcie na “-4″ w body

Jak widać efekt jest akceptowalny

Na dokładniejszej skali wyszły dalsze rozbieżności – kalibracja do “-6″

Jak widać skutecznie. Ostrzy na f/1.6 doskonale w punkt.
Prosze piszcie komenty jak wygląda użytkowanie na codzień. Czy udało sie uzyskać powtarzalność na Sigme z korpusem Canona ?
Start Slide Show with PicLens Lite
Cała ta sytuacja z autofocusem zdrażniła mnie na tyle, że postanawiam zrezygnować z sytemu Canona. Gdy pisze ten tekst, 40D ma już nowego właściciela. Może dobrze się stało. Mam większą motywacje do zebrania środków na D700 (bo to body zamierzam kupić). Odchodząc jednak od tego tematu muszę powiedzieć, że cała ta desperacja skłoniła mnie do refleksji. Mianowicie definicja profesjonalizmu w fotografii. Gdzieś kiedy wyczytałem mądre stwierdzenie, że profesjonalista to ktoś kto dostaje zapłatę za robienie zdjęć. Z tego żyje. Zaznaczę tutaj, że pomijam teraz celowo ludzi którzy biorą pieniądze za partacką robotę, bo to temat na inny raz. Profesjonalizm wymaga odemnie, dobrych wyników mojej pracy – bo jak można żądać zapłaty za spieprzoną robotę? Logiczne. Wobec tego wymagany jest pewien poziom wiarygodności jaką pokładam w sprzęt na jakim pracuje. Wiratygodność ta przekładam na pewien – raczej wysoki – poziom powtarzalności wyników. Podpinam szkiełko do body i wymagam aby ostrość nastawiana była za każdym razem (bardzo teoretycznie – wiadomo) dobrze. Dobrze tzn. w punkt w którym chce aby się ona znalazła. Część już wie do czego zmierzam. Zjawisko braku powtarzalnych wyników po podpięciu czegokolwiek innego niż szkło Canona do body tegoż producenta. Loteria. Brak powtarzalnych wyników to zjawisko z jakim należy się liczyć podpinając nawet dobre szkło. Niesamowicie utrudnia to prace na przyzwoitym poziomie! Skandal. W wielkim skrócie dochodzę do ostatecznego wniosku, że można być zniewolonym profesjonalista który używa Canona (wymaga to użytkowania szkieł canona) lub wolnym użytkownikiem Nikona. Ten nie zmusza nikogo do użytkowania firmowej szklarni. Nie dość, że powtarzalność AF-u jest na b. dobrym poziomie, to dodatkowo jako pierwszy wprowadził (dla mniej zamożnego użytkownika) możliwość korekcji AF! To się nazywa mieć na względzie dobro potencjalnego klienta. Wiedzą, że zjawisko wątpliwej pracy AF u nich nie występuje a dodatkowo dają możliwość jego korekty. Tak na wszelki wypadek. To mi się podoba.
Podsumowując elaborat wklejam kilka pożegnalnych kadrów z 40D, które wykonałem w dniu dzisiejszym. Robione tylko i wyłącznie szkłem Canona. Na pełnej dziurze. Ostatni raz poddałem się woli tej firmy w celu uzyskania zamierzonego przezemnie efektu. Dziekuje za współprace. 




A tutaj ktoś sobie sprawił nowe fajne alusy

Start Slide Show with PicLens Lite
Ale mam nerwa. Czekam od kilku miesięcy na wprowadzenie “AF microadjustment” do 40D, ostatecznie stwierdzam, że będe musiał się poddać i zmienić aparat na 50D. Po wielu bojach myślowych wklepuje adres “optycznych” i czytam. No żesz #@# mać! Polityka Canona nie mieści sie w pale. Pakują do puszki 15mpix i cieszą się że udało się im wykrzesać więcej realnej rodzielczości niż konkurencja. Gratulacje. Szkoda tylko, że żaden inny serwis nie przygląda jak faktycznie wygląda sprawa szumów i dynamiki obrazu na takiej “upixelizowanej” matrycy. Może wtedy wiecej użytkowników zauważyłoby, że cofamy się o kilka lat do sprawności matryc z 20-30D. Na usta cisnie się wiecej niecezuralnych wyrazów. Czy tylko użytkownicy Nikona mogą zrobić sobie bezstresowo zdjęcia w dobrej dynamice i bardzo niskiej glębi ostrości? (Wiecej niecenzuraonych wyrazów). Na to wychodzi. Canon zmusza mnie do wybrania albo spieprzonego produktu w ktorym jest możliwość korekcji działania AutoFocusu albo uzbrojenia sie w szklarnie z czerwonym paskiem za kilkadziesiąt tys. złociszy – na co nie mam ochoty. Żeby jeszcze oferowały coś ciekawego w swej klasie cenowej… pff. Sigma 10-20, 30mm, nowa 50mm 1.4 na body “C” bez kalibracji skazane są na porażke. O ile ta pierwsza z racji dużej głębi ostrości dawała by rade o tyle o praktycznym uzytkowaniu 30 na “pełnej dziurze” moge zapomnieć. Przekonałem się o tym boleśnie na letnich weselach. Ciężka decyzja, najchetniej przeszedłbym na Nikona i poświecił część plastyki zdjęć na rzecz normalnej ludzkiej pracy z autofocusem…. Czytam poźniej o możliwości przełaczenia 50D w sRAW – praca na polowie pixeli (7mpix), obniżenie szumu i zwiększenie dynamiki obrazu (nadal nie wieksza niz w 40D). Rewelka niema to jak kupić body za 3,5k zł i używać jego połowy pixeli. Dla odstresowana, biore moją 40-stke i wyjeżdzam na miasto. Robie kilka fot, oczywiście z głębią na nieskończoność bo Canon szybciej postrzeliłby się w stope niż prawidłowo nastawił ostrość w mojej 30/1.4. W nerwach, rzucając mięsem na głos, produkuje dwie “rewelacyjne” panoramki i dwa inne zdjęcia na pełnej dziurze. I am the master of nonsense photografy. K!@ mac.

Start Slide Show with PicLens Lite
Ostatnie komentarze: